Skip to content

Ania- Austria

Anie kojarzę ze szkoły, wydaje mi się że z podstawówki. Pochodzimy z jednego miasta i los tak chciał, że odkryłyśmy się na instagramie. Ania mieszka w Austrii z mężem i córeczką. A oto historia jej emigracji.

 

„Hm.. od czego by tutaj zacząć?. Początki zawsze są trudne.

Od marca 2015 roku mieszkam z moim mężem i córką w stolicy Austrii – Wiedniu.
Dlaczego akurat to miasto ? Kilka lat temu przyjechaliśmy na zaproszenie znajomych (którzy tutaj mieszkają) na Sylwestra. Wiedeń wywarł na moim mężu ogromne wrażenie i powiedział, że chciałby tutaj kiedyś mieszkać. Dla mnie to było o takie sobie gadanie – ja wtedy zaczynałam studia licencjackie, a mój maż je pomału kończył. Kiedyś przez myśl mi nawet nie przeszło, że mogłabym wyprowadzić się z Polski, a do kraju gdzie językiem urzędowym jest niemiecki już w ogóle ! :).
Czas uciekał… ja kończyłam studia magisterskie, mąż miał za sobą nieudaną inwestycję we własny gabinet fizjoterapeutyczny (jest fizjoterapeutą z zawodu), zaszłam w ciążę, nie mieliśmy żadnych perspektyw  – mieszkaliśmy u moich teściów. Podjęliśmy decyzję, że po narodzinach córki wyprowadzamy się zagranicę.
w Wiedniu 04
Mąż zaczął szukać pracy, ale zawsze coś nie pasowało, przesuwaliśmy ciągle terminy aż w grudniu dostał propozycję pracy na stanowisku fizjoterapeuty w jednej z wiedeńskich przychodni. Pracę miał rozpocząć na początku stycznia – nie zastanawialiśmy się ani chwili. Mąż przyjechał tutaj w styczniu, ja z Ninką w marcu. Jak widać, mąż bardzo szybko ogarnął sprawy urzędowe, załatwił mieszkania i nas tutaj ściągnął. Obecnie staram się uczyć niemieckiego siedząc z córką w domu. Właśnie skończyłam jeden intensywny kurs językowy w szkole, ale niestety za dużo to on mi nie dał :(. Planujemy w niedalekiej przyszłości posłać Ninę do żłobka a ja zacznę szukać pracy – najpierw gdzieś w sklepie a z biegiem czasu chciałabym zacząć pracę w zawodzie – pracownika socjalnego, bądź coacha kariery. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale trzeba próbować.
IMG_4217
Hm… jak nam się tutaj żyje ?.  Pod względem finansowym zdecydowanie lepiej niż w Polsce. Nie ma o czym mówić. Możemy sobie pozwolić na rzeczy o których nawet bym nie mogła pomarzyć w Polsce. Fakt, wynajmujemy jak na razie kawalerkę, ale to tylko dlatego, że w Wiedniu jest ciężko z mieszkaniami :(. W Polsce nie mieliśmy żadnych perspektyw – brak mieszkania, malutkie dziecko. Mąż pracowałby za najniższą krajową, bądź wypruwał flaki za 2000zł a ja siedziałabym z dzieckiem w domu. Wystarczyłoby Nam tylko na opłacenie wynajmu, jakieś podstawowe rachunki  i co dalej?. Teraz bez żadnego problemu kupujemy co chcemy, jeździmy na wakację, nie przejmuje się, że nam pieniędzy nie starczy. Ba ! a co będzie jak pójdę do pracy ?. Wtedy będą 2 pensje a poza tym dwa razy do roku będziemy dostawać po dwie 13 i 14 :). Chyba trochę zbaczam z tematu…
Podsumowując, pod względem finansowym w Wiedniu jest zdecydowanie lepiej niż w Polsce, człowiek inaczej żyje. Fakt, Wiedeń jest bardzo drogim miastem, ale spokojnie na wszystko człowiekowi starcza. Niestety coś kosztem czegoś… za te wygody, lepsze życie płacimy niestety rozłąką z najbliższymi, tęsknotą. Do domu mamy 500km. Momentami jest bardzo ciężko, ale bardzo mocno cenię sobie telefony komórkowe, internet. Dzięki temu można mieć kontakt z rodziną i znajomymi praktycznie cały czas. Większość przyjaciół i tak mamy rozsianych po całej Europie, więc czy mieszkając w Austrii czy w Polsce tak czy siak mamy ich daleko.
Jeżeli chodzi o Polaków to poznałam tutaj kilka polskich matek z dziećmi i w miarę możliwości spotykamy się, wspieramy. Sama w czterech ścianach z dzieckiem bym oszalała a tak to zawsze można się z kimś umówić na kawę, porozmawiać a dzieci mogą się razem pobawić.
Suma sumarum, cieszę się, że jesteśmy gdzie jesteśmy, ale wciąż daleka droga przed Nami – nauka języka, praca, większe mieszkanie. Trzeba dążyć do wyznaczonych celów, myśleć o nich, bo jeżeli będziemy się skupiać na samych minusach, złych rzeczach to nigdy nie zrealizujemy naszych marzeń, pragnień.
Tego się trzymam ! :)”
w Wiedniu 79

One Comment

  1. Ja tez chętnie wyjechalabym z Polski do niemueckojezycznego kraju, ale to plan na za jakis czas, mój mąż jest anty niemieckie kraje, jednak ja za nim raz pojechałam do Szkocji.. Życzę Wam wszystkiego dobrego 🙂

Comments are closed.